poniedziałek, 21 grudnia 2015

Biznes zawsze znajdzie rozwiązanie (Marcin Kosman, „Nie tylko wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych”)


Całkiem niedawno – w ramach bardzo sympatycznej, telewizyjnej propagandy sukcesu – obejrzałem reportaż o sukcesach młodych absolwentów polskich uczelni. Poza kilkoma migawkami o dziwacznych matematykach, pasjonatach drożdży i nanotechnologii, reżyser skupił się na jednym wydarzeniu – światowym, finansowym sukcesie polskich programistów i grafików, autorów gry komputerowej „Wiedźmin 3. Dziki gon”.
Jeśli budżet produkcji przerastał kilka razy film fabularny, poprzednią część podarowano prezydentowi USA jako dowód gospodarczego cudu nad Wisłą, to zaczyna się tu chyba coś w rodzaju celebrytyzmu. Wielkie pieniądze, wielki sukces, wielki biznes, wielka komercja. Sprawy interesujące, ale znacznie mniej, niż biedne, cokolwiek romantyczne początki polskiego „przemysłu” programistycznego. Mam takie wrażenie, po lekturze „Nie tylko wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych” Marcina Kosmana. Autor bardzo szczegółowo relacjonuje powstanie kolejnych odsłon przygód Geralta z Rivii, ale rozdziały poświęcone CD Projectowi – w tej ciekawej publikacji – nie mają nerwu. Dzięki narracji przyczynowo-skutkowej pokazują natomiast skalę technologicznej rewolucji w Polsce.
Dlaczego czasy mamy kosmiczne, ale z punktu widzenia literackiego nudnawe? Zestawmy historię grafika, który pracując nad wielomilionowym projektem przez trzy dni śpi w tym samym ubraniu pod biurkiem, z historią o najsłynniejszym polskim szpiegu generale Zacharskim, który zostaje szefem Pewexu i 30 lat temu wprowadza masowo na nasz rynek komputery. Dlatego pierwsze części książki Kosmana skrzą się anegdotą – opisem dziejów Amigi i Atari w Polsce, giełdy przy Grzybowskiej, wypadających klawiszy, gier komputerowych, które w postaci pisków i trzasków w audycjach jednej z rozgłośni radiowych można było nagrywać na taśmie magnetofonowej.
Polski biznes gier komputerowych powstaje najczęściej jako wariacki projekt paru licealistów lub studentów – lustrzane odbicie początków Microsoftu czy Apple jest tu, aż nadto widoczne. Piractwo, problemy z tłoczeniem, zakupem magnetofonu, listowna sprzedaż wysyłkowa, to tworzy piękny retro klimat, opisywany sprawnie i bez wysiłku przez autora. Brakuje mi w tej – jakby nie było pionierskiej publikacji – indeksu twórców i gier oraz solidniejszej bibliografii. Zakładam bowiem, że książka Marcina Kosmana stanie się wyjściowym materiałem dla późniejszych opracowań, artykułów o charakterze popularyzatorskim i naukowym.
Poza nostalgicznymi obrazkami z dzieciństwa, najbardziej zainteresował mnie w „Historii...” proces przekraczania Rubikonu. Kiedy pasjonat staje się prezesem firmy. Nagle urocze, kolorowe, małe rybki są rekinami. Bankrutują, kłócą się, upadają i podnoszą. Ten mechanizm zostaje odmalowany przy okazji, bo głównymi (wirtualnymi) bohaterami książki są cały czas Franko, Sołtys, Skaut Kwatermistrz, Jack Orlando i wielu, wielu innych.

Paweł Chmielewski

(recenzja - magazyn "Projektor" 5/2015)

Marcin Kosman, „Nie tylko wiedźmin. Historia polskich gier komputerowych”, s. 401, Wydawnictwo Open Beta, Warszawa 2015.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz