czwartek, 10 sierpnia 2017

Ogólnie, to beznadziejnie jest (Brudne Południe, Wyrwać się stąd)

Paweł Chmielewski
("Teraz", nr 53)
“Dirty South” (“Brudne Południe”) to od kilku lat jeden z najważniejszych nurtów w amerykańskim hip-hopie. Przepełniony tekstami o trudnym życiu gangstera w wielkim mieście, o tym jak ciężko nosić na szyi gruby łańcuch, jak piękne są szybkie samochody i jak nie lubimy kobiet, chociaż je kochamy. Czyli ogólnie beznadziejnie i gdybyśmy tylko mogli, natychmiast ucieklibyśmy od takiego życia. 

Młodzi kieleccy raperzy, znani z mniej lub bardziej udanych koncertów, m.in. w ośrodku Baza Zbożowa postanowili paręnaście miesięcy temu połączyć siły i nagrać wspólnie płytę. Tak powstał krążek sygnowany przez kolektyw “Brudne Południe” (zarazem nazwa wytwórni), a zatytułowany “Wyrwać się stąd”. Swoje kompozycje i teksty zaproponowali słuchaczom: Pryzmat, Mrówa, eRbit i Radoska wspomagani przez pochodzącego z Armenii, a mieszkającego w Krakowie Juree’ego alias Juranda. Odniesienie do amerykańskiego nurtu raczej nieprzypadkowe. Jednak nie w sferze scenografii, bo gangsterów i ich problemów egzystencjalnych tutaj nie odnajdziemy, ale w przesłaniu – jest źle, chciałbym zmienić swoje życie, ale nie mam na to szans – dowodzi narrator w każdej z piosenek.

Nad warstwą muzyczną nie będę się rozwodził, bo po prawdzie nie ma nad czym. Wysamplowane dźwięki nie odbiegają od średniej polskiego rapu. Ważniejszy jest przekaz zawarty w tekstach. Kto będzie na tyle cierpliwy, że rozróżni słowa – płyta jest kiepsko nagrana – ten będzie mógł wyrobić sobie zdanie na temat poglądów muzyków z “Brudnego Południa”. Mają dość, a tu nie ma hajsu (forsy), wszędzie jest brud, tłum maszerujący ulicami nie potrafi ich zrozumieć (“Indywidualność”), a przecież są tacy genialni. Trzeba stąd uciekać, ale ucieczki nie ma, bo... To skąd jestem ma dla mnie bezterminową ważność (“Na zawsze tu”), itd., itp. Prawie w każdym utworze odmieniany jest przez przypadki przymiotnik “brudny”. Mam głębokie przekonanie, że gdy się chce pokazać swój bunt – nieważne, czy jest się hip-hopowcem, jazzmanem czy anarchistą – to nie warto odwoływać się do schematów znanych publiczności od kilku ładnych lat.
Brudne Południe, Wyrwać się stąd, wytwórnia “Brudne Południe”