wtorek, 26 stycznia 2016

Gdy upadnie Trzeci Rzym... (Siergiej Łukjanienko, „Nowy Patrol”)


Starszy sierżant Dima Pastuchow jest dobrym policjantem. Łapówki bierze niezbyt często, czasem złodzieja złapie, a raz nawet rozwiązał sprawę morderstwa. Co prawda zabójca nie uciekał i płacząc czekał na mundurowych, ale co morderstwo, to jednak morderstwo. Dzień zapowiadał się jak zwykle...

Na lotnisku Szeremietiewo dziesięcioletni chłopczyk wieszczy katastrofę samolotu, a potem pojawili się Oni – jeden miał wzrok psa, drugi wilka, a trzeci był po prostu tygrysem. Tak zaczyna się „Nowy Patrol” Siergieja Łukjanienki, piąta część cyklu urban fantasy o przygodach jasnego maga Antona Gorodeckiego. W bestiariuszu znajdziemy wiedźmy, wampiry i wilkołaki, bohaterowie rzucają czary ofensywne i defensywne, kryją się w strefie cienia. Pozornie wytarty sztafaż – eksploatowany ponad miarę – serialowo-literacki. Tylko pozornie.

Autor wprowadza do uniwersum fantasy bardzo istotny wątek, z „tajnych akt historii” – organizację sterującą światem. Mogliby to być masoni, iluminaci, kosmici – u Łukjanienki są nimi Inni, podzieleni na Nocny Patrol (magowie jaśni, czarodzieje) i Dzienny Patrol (magowie ciemni, wampiry, wilkołaki). Świat wciąż chwieje się na skraju Apokalipsy, a że jesteśmy w Moskwie, to nad kartkami książki jakby unosiło się proroctwo mnicha Filoteusza – Pierwszy Rzym, drugi, trzecim jest Moskwa, gdy ona upadnie, nadejdzie koniec czasów. Ta mistyczno-diaboliczna mgiełka, umiejętne roztaczana przez autora, nie pozwala nam zapomnieć, że przecież to miasto Bułhakowa.

Patos i nadmierną powagę rozbraja Łukjanienko groteską. Idąc tropami popkultury, można stwierdzić, że to łącznik między autoironicznym „Aniołem ciemności” a mrocznym, wysmakowanym „Penny Dreadful”. Inteligentnych nawiązań jest zresztą więcej (lubiane przez autora parafrazy Puszkina i motywy z braci Strugackich). Tropem do rozwiązania tajemnicy jest w „Nowym Patrolu”, nie tylko wiersz Williama Blake’a „Tygrys”, ale również świadectwo dziadka (!) Karola Darwina, proroka i specjalisty od seksualnych zachowań roślin. Klimatyczne wizerunki Moskwy, gdzie cytując klasyka jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia, splata autor „Nocnego Patrolu” (1998, początek cyklu) z ostrożnym sceptycyzmem wobec Zachodu i odtworzeniem mentalności (również językowej) człowieka postradzieckiego. Spoiwem fabuły stała się – nieistniejąca w poprzednich tomach – rozbudowana refleksja i tęsknota religijna. To nowy rys, cecha kilkunastu ostatnich lat. Wyrazisty i z pasją u Zwiagincewa, u Łukjanienki obciążony ironią. Jesteśmy świadkami, rozpisanego językiem i symbolami współczesnej fantastyki, starego sporu o kształt Rosji. Magia to zaledwie kostium.

Spajająca wszystkie utwory pisarza, teoria o światach równoległych (portale czasu w „Brudnopisie”, przestrzeń wirtualna – „Labirynt odbić”), tu, dzięki nieodgadnionej istocie Zmroku, ma wymiar sakralny.

Oto Rosja przepołowiona, melancholijna, jak policjant, który na pasie ruchu zarezerwowanym dla rządowych limuzyn, wlepia Antonowi mandat, a gdy ten chce go zapłacić, zniechęcony odchodzi.

Paweł Chmielewski

(recenzja - magazyn "Projektor" 3/2015)


Siergiej Łukjanienko, „Nowy Patrol”, s. 349, Wydawnictwo MAG, Warszawa 2014.