Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papcio Chmiel. Tytus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Papcio Chmiel. Tytus. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 stycznia 2016

Jósz umię czytadź (Papcio Chmiel (Henryk Jerzy Chmielewski), „Elemelementarz”)


W Scebzesynie hzonsc bzmi w tcinie – Papcio Chmiel poci się, męczy go mara senna, a to dopiero pierwsze z zarządzeń minister wszechnauk i bezeceństw Pani Hopsasa z Republiki Trapezfiku (oczywiście Afryka Środkowa), w sprawie uproszczenia pisowni polskiej. Po jednym z następnych dekretów, bezradny Tytus de Zoo staje przed drogowskazem i czyta: Varsava, vte i ve vte 100 km.
58-letni (pierwsze odcinki „Tytusa, Romka i A’Tomka” ukazały się w 1957 r. w „Świecie Młodych”), prawie uczłowieczony szympans – bohater chyba najdłużej na świecie rysowanego przez jednego autora komiksu – powinien wreszcie nauczyć się czytać i pisać. Chwila jest idealna, bo w Trapezfiku nie tylko głowa państwa ma kłopoty z ortografią, ale w ramach uszczęśliwiania, każdy (-a) z małych obywateli otrzymał darmowy elementarz. Ala już nie ma w nim kota, bo kot nie tyle jest passe, co kot nie jest „frutti” (albo „dżusi”) – przepraszam trochę jestem nie na czasie. Zresztą – w absurdalnym świecie elementarza papciowego, kot pozostał, ale kot nowoczesny już nie miauczy, on „meowczy”.
Płynna, swobodna narracja i nie tylko język ezopowy, ale ezopowy rysunek – taki jest Tytus coraz bliższy wieku emerytalnego (chciałbym o tym poczytać!). Komiksy Chmielewskiego (Papcia Chmiela) to zawsze był wariacki surrealizm. Pojazdy wielbiciela białych myszek – profesora T’Alenta, szaleńcze podróże – to był surrealizm wykoncypowany. „Elemelementarz” też jest szalony, lecz w tym szaleństwie jest metoda, inteligencja i humor, których oficjalnemu podręcznikowi zabrakło.
Każdy z komiksów o Tytusie i uczłowieczających go harcerzach (nie ma co daleko szukać konotacji to Pat i Patachon) bywał autoironiczny i edukował. „Elemelementarz” uczy przede wszystkim – nie tylko ortografii (wykorzystując podstawową wiedzę o rysunku i barwie), ale odbywamy również krótką podróż do Starożytnego Rzymu, żeby odkryć historię alfabetu, by na koniec, przez kilkanaście stron, poznawać podstawy kaligrafii. Charakterystyczne dla autora przenikanie płaszczyzn historycznych – prawie jak równoległych światów w najlepszej SF – pozwala wystąpić w komiksie Batoremu, Kochanowskiemu, średniowiecznym bakałarzom, przedwojennym uczniom z II b.
Od strony plastycznej nowy album Papcia Chmiela to po prostu malarstwo, czyste, barwne plamy, niezmienne od lat. Elementarz nie jest oczywiście dla szkół. Tytusa nie da się w nich czytać, bo ten rodzaj radosnej wolności, nie wygląda, żeby był zbyt potrzebny. Na pewno nie w nadmiarze. Taki zdrowy anarchizm dla wąskiej grupy. W każdym Domu Wesołych Nieudaczników.

Paweł Chmielewski

(recenzja "Projektor" 4/2015)

Papcio Chmiel (Henryk Jerzy Chmielewski), „Elemelementarz”, s. 48, Prószyński i S-ka – Wydawnictwo Komiksowe, Warszawa 2015.